Przeglądając prasę nie tylko nurkową natrafiamy czasami na relacje dot. znalezisk pochodzących z pod powierzchni wody. Najciekawsze ze znalezisk dotyczą pewnie naszej nieodległej historii i wzbudzają niezłą sensację. Bo który z nas nie chciałby być znalazcą pojazdu pancernego, wraku samolotu itp. Co jeszcze możemy znaleźć tam pod wodą, na co zwrócić uwagę? Nie mam tu bynajmniej na myśli współczesnych nam tak wszędobylskich śmieci. Nurkując w 2005 r na jednym z jezior w pobliżu Międzychodu natrafiłem na drewniany element wystający z osadów dennych na gł.15,5m, które początkowo wziąłem za fragment beczki. Na kolejnym nurkowaniu z kolegą Rafałem zwróciliśmy na to większą uwagę. Po odkopaniu części osadów stwierdziliśmy, że jest to fragment drewnianej łodzi. Przez kilka kolejnych nurkowań wykonanych w 2005 i 2006 roku odkopaliśmy większy fragment łodzi wykonanej z jednego pnia drzewa. W sierpniu 2006 uczestnicząc w rejsie na statku MS „Kaszubski Brzeg” z Centralnego Muzeum Morskiego poznałem tam dr. Waldemara Ossowskiego. Opowiedziałem Jemu o naszym znalezisku, które bardzo Go zaciekawiło. Po przeczytaniu otrzymanej książki, której jest autorem miałem już pewność, nasza łódź jest wytworem ludzkiej ręki pochodzącym z przed kilku wieków. Historia łodzi wykonanych z jednego pnia drzewa zwanych popularnie dłubankami lub czółnami znalezionych na ziemiach polskich sięga odległych czasów IV wieku p.n.e. a nawet epoki brązu. Łodzie takie były od dawna bardzo popularnym środkiem komunikacji i spotykane były nawet w XX wieku. Wykonywane były w większości z drewna liściastego, głównie dębu. Używano też drewna wierzbowego, olchowego, z iglastych sosny i jodły. Rozmiar łodzi był podyktowany rozmiarem oraz kształtem kłody z jakiej miała zostać wykonana. Sama nazwa ”dłubanka” sugeruje nam metodę wykonania, czyli wydłubania-wyżłobienia wewnętrznej strony pnia, tak aby powstała łódź. Można tutaj wyróżnić dwie metody, jedna polega na żłobieniu pnia w kształcie przyszłej łodzi, druga również na żłobieniu jej wnętrza i późniejszym rozgięciu burt do zamierzonego kształtu. Wykonanie łodzi z rozginanymi burtami umożliwiało wykonanie większych [szerszych] łodzi niż zwykłych, których wymiary ograniczały wielkości kłody. Do napędzania łodzi używano wioseł, żagla i tyczki do odpychania się. Obecnie najbardziej miarodajną formą określenia wieku znaleziska jest badanie radiowęglowe próbki pobranej z badanej łodzi. Prawdopodobieństwo trafnego datowania wynosi od 68 do 95%. Po pobraniu próbki z burty została ona przesłana do Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, które zleciło dalsze badania. Ich wynikiem jest ustalenie, że na 80% drzewo zostało ścięte między rokiem 1615 a 1690 czyli XVII wiek. Znalezisko ma ponad 3 stulecia.
Nasza dłubanka jest częściowo zakopana w dennych osadach, nad dno wystaje jej fragment, który od dziobu ma długości 2.82 m. Część wystająca nad dno ma wyraźny, wydłużony kształt, dlatego przyjąłem, że jest to dziób. W odl.2.3 m od dziobu znajduje się naturalna grodź o grubości 15 cm na środku i 20 cm przy burtach. Burty maja grubość ok.3-4 cm, część denna jest znacznie grubsza. Dno jest ładnie wyprofilowane, tworzące płaszczyznę zaokrąglającą się przy wyraźnie zaznaczonych burtach. Zadziwia wyjątkowa staranność w jej wykonaniu, szczególnie od środka. Wnętrze jest wykończone na gładko, bez widocznych śladów narzędzi. Patrząc od rufy w kierunku dziobu zauważalny jest duży ubytek lewej burty długości 0,8 m oraz fragment części dziobu z lewej strony. Szerokość łodzi w odl.1,5 m od dziobu wynosi 0,64 m natomiast przy grodzi 0,7 m. Głębokość przy grodzi wynosi 0,28 m. Druga gródź jest wyczuwalna pod warstwa osadów i może znajdować się w odl.0,6-1 m od poprzedniej. Na grodzi widoczny jest wyraźny układ słojów, podobnie jak na burtach. Drewno z jakiego została ona wykona zachowało się bardzo dobrze, jest twarde i bez pęknięć. O fakcie znalezienia opisywanej łodzi został powiadomiony pisemnie Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu. Od tego czasu w myśl prawa wszelkie prace przy zabytku wykonywane przez osoby nieuprawnione są zakazane i nasza obecność przy łodzi związana jest z wykonaniem dokumentacji fotograficznej i filmowej. Niestety trzeba stwierdzić, że takie znaleziska są kłopotliwe dla Urzędu Konserwatora. Wysokie ceny i długotrwałość procesu konserwacji powodują, że znaleziska zostają tam gdzie są. Sądzę, że jest to dobre rozwiązanie. Zimna woda i brak światła pozwala na dalsze utrzymanie zabytku w zastanym stanie. Należy tutaj przypomnieć, że uszkodzenie, zniszczenie zabytku zagrożone jest kara pozbawienia wolności od 3m-cy do 5-ciu lat , podobnie jak wywóz zabytku za granicę. [ rozdz.11 art.108 i 109 ]. Tylko od nas nurków zależy, czy znalezisko zostanie nienaruszone.
Literatura :
Waldemar Ossowski „Studium nad łodziami jednopiennymi z obszaru Polski” Wydawnictwo Marpress 1999r
Ustawa Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r O ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z dnia 17 września 2003 r.)
Internet
Zdjęcia Jan Wasilkiewicz













